Droga do zmiany w terapii uzależnień

rainbow-background-1149610_640

Droga do prawdziwej, głębokiej i trwałej zmiany może być długa i wyboista – niestety w przypadku osób uzależnionych często tak właśnie jest.

Nie jest odkryciem, że osoby uzależnieni zwykle zwracają się o pomoc specjalistyczną bardzo późno – wtedy, kiedy boleśnie odczuwają już straty związane ze swoim nałogiem. Zdarza się, że na początku bardziej niż oni sami dostrzega je rodzina, ponieważ człowiek, który trafia do lekarza bądź terapeuty nadal nie jest gotowy przyznać, że ma już problem. Mimo że wiele faktów z ostatniego okresu życia tej osoby wskazuje na występowanie pełnoobjawowego uzależnienia, ona nie potrafi uwierzyć, że to możliwe. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele. Zwykle to poczucie wstydu i lęk przed oceną pojawiają się na pierwszym planie. Wiadomo przecież, że alkoholizm, narkomania, zakupoholizm czy patologiczne uprawianie hazardu kojarzy się w naszym społeczeństwie bardzo źle, nikt nie chce być nazywany alkoholikiem. Alkoholik to w opinii wielu ludzi osoba słaba, zdegenerowana, gorsza. Z kolei bycie hazardzistą czy zakupoholikiem to już w ogóle po prostu „nie mieści się w głowie”. No bo o ile można zrozumieć, że picie alkoholu długo przynosi jakieś korzyści (relaks, odwaga, kontakty towarzyskie) i nie jest aż tak kosztowne (pod względem ekonomicznym), żeby rujnowało w ciągu kilku tygodni całe rodziny, to notoryczna hazardowa gra – podczas której ponosi się ogromne straty finansowe, doprowadza do zadłużenia najbliższych sercu ludzi, okrada się pracodawcę, a czasami i własne dziecko z pieniędzy, które dostało na chrzest czy komunię – jest po prostu niezrozumiała. Mało tego – z moich obserwacji wynika, że nierzadko osoby uzależnione od hazardu oceniają jako gorsze te uzależnione od alkoholu. I vice versa! Poza tym utrata kontroli nad własnym zachowaniem, niemożność dotrzymania licznych obietnic dawanych sobie i innym odnośnie ograniczenia picia, grania, kupowania czy przesiadywania w Internecie, w umysłach wielu ludzi świadczy o słabości, a przecież nikt nie chce czuć się słabym. Kto ma ochotę przyznać przed kimkolwiek, że nad sobą nie panuje?  To wszystko prowadzi często do długotrwałego przebywania w pierwszym stadium prowadzącym do zmiany – tzw. stadium prekontemplacji, w którym człowiek kategorycznie zaprzecza jakimkolwiek problemom, a próby wymuszenia na nim zmiany zachowania czy podjęcia rozmowy z jakimś specjalistą kończą się zwykle fiaskiem.

Jeśli do takiego spotkania jednak dojdzie istnieje spora szansa, że zapoczątkuje ono etap kontemplacji, czyli rozważań odnośnie tego, czy problem już jest czy nadal go nie ma, a w dalszej kolejności – czy warto coś z nim robić, czy na razie jeszcze się wstrzymać. Inną drogą do osiągnięcia tego etapu jest po prostu dalsze oddawanie się zachowaniom nałogowym, które z czasem stają się tak uporczywe, a ich konsekwencje bywają tak dotkliwe, że już nie sposób ich ignorować. Niestety na etapie kontemplacji sporo ludzi potrafi utknąć nawet na kilka lat. Rozmowa z terapeutą może znacznie przyspieszyć proces wchodzenia na ścieżkę w kierunku zmiany, ale wiadomo, że proces kontemplacji może dotyczyć właśnie tego czy już warto z kimś o tym rozmawiać, czy jeszcze trochę poczekać. Pułapki, w które wiele osób wpada na tym etapie to np. poszukiwanie absolutnej pewności. Chodzi o to, że ludzie zwykle decydują się na sięgnięcie po pomoc, kiedy mają już absolutną pewność, że nie ma innego wyjścia. Jak wiadomo w przypadku uzależnień może to być sytuacja kilkudziesięciotysięcznego zadłużenia bądź rozpadu związku. Inną pułapką, w którą łatwo wpaść jest świadomość tego, że  wprowadzenie zmiany będzie wymagało jakichś wyrzeczeń (np. trzeba będzie powstrzymać się od picia, chodzenia do barów z automatami do gry, obstawiania meczy), a przecież dalsze oddawanie się czynności nałogowej nadal jakieś korzyści przynosi i trzeba będzie je poświęcić. Ostatnia pułapka w tym stadium zmiany, o której chcę wspomnieć, to  czekanie na magiczny moment – „Jak skończę 50 – tkę i nadal będę tak pił, to wtedy coś z tym zrobię.” „Od Nowego Roku rzucam hazard”. To tylko dwa przykłady magicznych momentów z tysiąca innych podawanych przez osoby, które chciałyby coś zmienić, ale jeszcze się wahają.

Kolejny etap na drodze do wprowadzania zmiany, który następuje po przyjęciu do wiadomości, że problem istnieje oraz po podjęciu decyzji o wprowadzeniu czynności prowadzących do jego rozwiązania („jestem hazardzistą, chcę podjąć terapię”), to  przygotowanie do zmiany. Jest to stadium bardzo ważne, którego pominięcie skutkujące natychmiastowym przejściem do stadium działania, może spowodować powrót do nałogowego zachowania i cofnięcie się na drodze do zmiany. Przykładem jest sytuacja, w której ktoś podejmuje leczenie uzależnienia, bo bardzo tego chce, ale nie bierze wystarczająco wcześnie pod uwagę różnych przeszkód, które mogą ją zakłócać (np. nie informuje o tym rodziny i potem musi kłamać odnośnie każdego wyjścia na zajęcia terapeutyczne; zakłada że nie będzie problemu z wcześniejszym opuszczeniem stanowiska pracy, podczas gdy później „trudno się wyrwać”; zwleka z poinformowaniem bliskich, że nie pije, narażając się na ciągłe namowy; wybiera placówkę, w której nie ma terapii weekendowej, podczas gdy takie rozwiązanie byłoby dla niego najlepsze, itp.). Jednym słowem nie przygotowuje gruntu pod uczestnictwo w terapii, co później w chwili kryzysu ma znaczący wpływ na łatwiejsze podjęcie decyzji o przedwczesnym jej przerwaniu.

Jest też trochę pułapek w stadium działania – kiedy to człowiek już coś robi na rzecz zmiany na przykład uczestniczy w terapii. Jedną z nich jest tzw. zmiana na pół gwizdka. Można tutaj przyjąć postawę: „pochodzę trochę na spotkania, a potem się zobaczy” niejako z góry zakładając, że to wystarczy, aby trwale nie wracać do nałogowych zachowań. Inna pułapka, to tzw. mit magicznej różdżki. Jest on związany z nierealistycznym przekonaniem, że istnieje jakaś szybka, prosta skuteczna metoda na wyleczenie z uzależnienia. Wystarczy tylko znaleźć kogoś, kto ją zna. Osoby, które wpadają w tę pułapkę często czują się zawiedzione, że nie ma prostych rozwiązań dla złożonych problemów związanych z zachowaniem. Ostania pułapka na tym etapie to tzw. tania zmiana. Chodzi tutaj o przekonanie, że wystarczy „coś” zrobić, na przykład uczestniczyć w spotkaniach, ale nie ma potrzeby się szczególnie angażować.

Kolejny etap na drodze do zmiany to stadium podtrzymania zmiany, który również wymaga wysiłku, ponieważ często jest związany z dążeniem do osobistego rozwoju. Osoba uzależniona (i nie tylko uzależniona), aby utrzymać wypracowane efekty terapeutyczne nie może osiąść na laurach. Zakończenie terapii nie wiąże się bowiem z zakończeniem pracy nad sobą. Psychoterapia ma między innymi na celu wypracowanie umiejętności samoobserwacji i odkrywania coraz to nowych faktów na swój temat. Pobudza ciekawość siebie i chęć wzbogacania własnego życia poprzez zdobywanie nowych doświadczeń i umiejętności. O procesach, które pojawiają się w stadium podtrzymania zmiany oraz o ostatnim etapie w cyklu zmiany – nawrocie – napiszę w kolejnym poście.

Wpis inspirowany treściami zawartymi w publikacji: Prochaska, Norcross; Zmiana na dobre. oraz na podstawie własnych doświadczeń w pracy z osobami uzależnionymi.

Psychoterapia uzależnień

Fakty i mity na temat alkoholu i alkoholizmu

Pacjenci uzależnieni często mają wiele błędnych przekonań na temat działania alkoholu oraz choroby alkoholowej. Poruszałam już ten temat na blogu. Zdecydowałam jednak zebrać prawie wszystkie przekonania na ten temat, które dotychczas udało mi się usłyszeć zarówno od pacjentów, jak i od osób wśród których na co dzień się poruszam (znajomi, sąsiedzi, ludzie w autobusie). Jeśli nie zostaną one dość wcześnie podważone, mogą skutecznie zniechęcać osoby uzależnione do podjęcia czy kontunuowania terapii, natomiast zachęcić do powrotu do picia.

Poniżej zamieszczam krótką tabelkę z mitami/faktami na temat alkoholu i uzależnienia od alkoholu. Zachęcam do zastanowienia się nad odpowiedziami. W kolejnych postach pojawią się właściwe odpowiedzi wraz z koniecznymi uzasadnieniami.

FAKTY I MITY NA TEMAT ALKOHOLIZMU I ALKOHOLU

Proszę przeczytać poniższe twierdzenia i przy każdym z nich zaznaczyć czy wydaje się ono Panu/Pani prawdziwe (FAKT) czy fałszywe (MIT).

FAKTY I MITY NA TEMAT ALKOHOLIZMU I ALKOHOLU

FAKT MIT
1. Alkoholicy piją codziennie.
2. Alkoholik upija się za każdym razem, gdy sięga po alkohol.
3. Większość alkoholików to ludzie z marginesu społecznego.
4. Porządne kobiety nie stają się alkoholiczkami.
5. Alkoholizm jest chorobą.
6. Alkoholik powinien przestać pić napoje alkoholowe, ale może pić piwo bezalkoholowe.
7. Jeśli ktoś pije tylko dobre trunki, nie uzależni się.
8. Alkoholicy to degeneraci – ludzie źli i niemoralni.
9. Alkoholik po terapii będzie mógł wrócić do picia towarzyskiego.
10. Po terapii uzależnienia od alkoholu chęć picia zniknie bezpowrotnie.
11. Jeśli ktoś codziennie chodzi do pracy, to znaczy, że nie jest uzależniony.
12. Aby przestać być alkoholikiem, wystarczy skończyć z piciem.
13. Alkoholizmu nie da się wyleczyć, alkoholik zawsze pozostanie alkoholikiem.
14. Alkoholik może przestać pić w każdej chwili, tylko od jego silnej woli zależy czy tego dokona.
15. Jeśli ktoś ma mocną głowę, to może dużo pić bez ryzyka, że się uzależni.
16. Dzieci alkoholików już od kołyski są skazane na alkoholizm.
17. Kieliszek wódki to najlepszy środek na trawienie.
18. Piwo jest dobrym lekiem na nerki.
19. Piwo to też alkohol.
20. Koniak jest dobry na serce.
21. Alkohol jest dobry na seks.
22. Piwo zawiera alkohol, ale w minimalnych ilościach. Jeśli ktoś pije tylko piwo – nie uzależni się, bo jest ono nieszkodliwe.
23. Wystarczy przespać się trochę po alkoholu, aby potem móc spokojnie prowadzić samochód.
24. Kawa wypita po alkoholu w znacznym stopniu usunie jego wpływ na organizm.
25. Alkohol korzystnie wpływa na odporność organizmu.
26. Alkohol jest dobry na rozgrzewkę.
27. Alkohol działa zapobiegawczo na chorobę wieńcową i choroby serca.
28. Alkohol jest dobrym środkiem na odprężenie i relaks.
29. Lampka czerwonego wina kobiecie w ciąży nie może zaszkodzić, a nawet pomaga.
30. Alkohol leczy bezsenność.
31. Alkohol poprawia sprawność psychofizyczną.
32. Alkohol zawiera kalorie, a zatem może zastępować pokarm.

Marta Fajfer

Czym jest i jak działa psychoterapia grupowa?

Wiele osób, które przychodzą do psychologa na spotkanie indywidualne, zastrzega, że nie życzy sobie psychoterapii grupowej. Dla psychoterapeuty, który sam uczestniczył w ramach swojego szkolenia we własnej psychoterapii grupowej i miał okazję doświadczyć siły jej oddziaływania, taka prośba jest zarówno zrozumiała jak i budzi natychmiastową chęć przekonywania do skorzystania z tej formy terapii jeśli takowa jest dostępna. Dlaczego? Bo ten terapeuta wie, że decyzja o byciu w grupie wymaga odwagi i początkowo może trochę przerażać, z drugiej strony jest też świadom, że każdy, kto dał sobie szansę dłuższego uczestnictwa w grupie prowadzonej przez doświadczonego i kompetentnego psychoterapeutę (lub psychoterapeutów) doświadczył jak ogromny niesie to potencjał do rozwoju i poprawy zdrowia psychicznego.

Psychoterapia grupowa jest formą oddziaływania, w której techniki psychoterapeutyczne stosowane są wobec grupy uczestników. W takiej sytuacji zmianie zachowania każdego członka grupy służy nie tylko relacja między klientem a terapeutą, ale również interakcje między uczestnikami, do których dochodzi w procesie psychoterapii grupowej. Grupa, nad której bezpieczeństwem czuwa kompetentny terapeuta, stanowi niezwykle potężną siłę napędzającą do zmiany.

Istnieje wiele czynników terapeutycznych działających w psychoterapii grupowej. Wymienię tutaj kilka z nich, aby ułatwić rozumienie siły grupy w procesie zdrowienia.

Wzbudzanie Nadziei

Jest to czynnik, który ma znaczenie we wszystkich formach psychoterapii, ale w psychoterapii grupowej pełni bardzo istotną rolę. W każdej grupie są osoby, które właśnie przechodzą kryzys oraz takie, które taki kryzys niedawno przechodziły, ale już czują się lepiej. Obserwowanie jak inni dochodzą do zdrowia daje nadzieję na własną poprawę.

Uniwersalność

Przed podjęciem decyzji o uczestniczeniu w psychoterapii wiele osób ma przekonanie, że są wyjątkowo osamotnieni w swoim nieszczęściu, że tylko oni mają takie wstydliwe i trudne problemy. Powoduje to zwykle, że długo żyją w poczuciu izolacji oraz zwlekają ze zwróceniem się z prośbą o pomoc. W grupie terapeutycznej uczestnicy nagle odkrywają, że nie są sami ze swoimi problemami, doświadczają wówczas potężnego uczucia ulgi, co uwalnia pokłady energii do tego, aby mówić pełniej o trudnościach i swobodniej angażować się w terapię.

Wsparcie

W każdej grupie terapeutycznej uczestnicy udzielają sobie znaczącej pomocy. Często mają bądź kiedyś mieli podobne problemy i zapewniają sobie na wzajem wsparcie, sugestię oraz wgląd. To niezwykłe, kiedy pacjent mający o sobie negatywne zdanie i przekonanie, że nie ma nikomu nic do zaoferowania, nagle słyszy od grupy jak ważnym był jej członkiem i jak istotne były jego wypowiedzi dla poszczególnych uczestników. To dlatego między innymi terapia grupowa tak pozytywnie oddziałuje na trwałą poprawę samooceny.

Rozwijanie umiejętności społecznych

Znaczenie tego czynnika zależy od rodzaju i celów grupy. W niektórych grupach kładzie się wyraźny nacisk na rozwój umiejętności społecznych. Takie techniki jak odgrywanie ról służą przygotowaniu uczestników do przeprowadzania istotnych rozmów ( z członkami rodziny, współpracownikami, szefem w pracy) bądź załatwiania ważnych spraw. Również w grupach zorientowanych bardziej interpersonalnie poprzez udzielanie sobie szczerych informacji zwrotnych w bezpiecznych warunkach grupy uczestnicy uczą się, które ich zachowania są nieprzystosowawcze, a które stanowią ich mocne strony i służą byciu w relacji z innymi ludźmi.

Katharsis

Psychoterapia jest doświadczeniem zarówno emocjonalnym jak i umożliwiającym doświadczenie korekcyjne. Oznacza to, że proces zdrowienia wspomaga sytuacja, w której uczestnik nie tylko pozwoli sobie na przeżycie silnych emocji, ale również znajdzie dla takiego siebie akceptację w grupie. Fakt, że człowiek mógł podzielić się silnymi i głębokimi przeżyciami, a po tym wydarzeniu został zaakceptowany przez innych, podważa przekonanie, że jest się kimś złym, mało wartościowym, kogo nie można pokochać.

Korektywne odtwarzanie  rodziny pierwotnej

Niezwykle często osoby, które zaczynają psychoterapię, mają za sobą trudne i raniące doświadczenia z okresu życia w rodzinie pochodzenia. Grupa terapeutyczna daje możliwość odtworzenia tego układu – uczestnicy zaczynają przyjmować taką samą postawę i odnosić się do prowadzących i innych uczestników w taki sam sposób, jak dawniej kontaktowali się z rodzicami i rodzeństwem. Na przykład osoba zawsze pozostająca w cieniu, również w grupie może zaniedbywać własne sprawy i nadmiernie skupiać się na innych. Osoba nadmiernie rywalizująca może koncentrować się na podważeniu pozycji terapeuty i szukać sprzymierzeńców dla tego pomysłu. Wszystkie te wzorce zachowania mogą być odtworzeniem wczesnodziecięcych doświadczeń w rodzinie. W terapii grupowej niezwykle istotne jest to, że odtworzenie tych relacji ma przede wszystkim funkcję korektywną. Prowadzący grupę jest czujny i nie pozwala, aby te sztywne, zastygłe schematy, które się ujawniły nadal hamowały rozwój relacji. Stale bada utrwalone role grupowe – tzw. konserwy roli uczestników. Proces grupowy pozwala na stworzenie sytuacji, w której uczestnicy w bezpiecznych warunkach mogą obserwować i konfrontować się ze swoimi blokującymi rozwój schematami oraz wypróbować nowe rozwijające zachowania.

Spójność grupy

Jest to czynnik podstawowy udanej psychoterapii grupowej. Spójna grupa to taka, w której uczestnicy się wzajemnie akceptują, są chętni do budowania w jej obrębie znaczących relacji, wspierają się. W psychoterapii indywidualnej czynnikiem leczącym jest relacja terapeutyczna między pacjentem a terapeutą. Spójność w psychoterapii grupowej stanowi odpowiednik tej relacji.

Na podstawie:

Sophia Vinogradov, Irvin D. Yalom: Psychoterapia grupowa

oraz

własnych doświadczeń zawodowych i szkoleniowych.